Pierwsza część relacji dostępna tutaj. No i kurwa są.  Rano spacer w stronę, z której przyszliśmy, tą samą chujową drogą, do sklepu, śniadanie i te sprawy, po czym wracamy na nasz ostatni spot. Okazuje się, że owszem, jest to wyjazd na trasę, ale po kilkuset metrach jest zjazd na inny market (jak ich nie nienawidzić?!), a miejscowa ludność w znakomitej większości zmierza właśnie tam. Niech ktoś mnie dobije, myślę sobie.. Read More