Autostop fascynował mnie od zawsze. Jeszcze zanim podróże stały się moją pasją, podziwiałem ludzi, którzy mieli odwagę rzucić swoją gównianą pracę i wyruszyć w nieznane. Bez zapasu gotówki, bez specjalistycznego sprzętu, bez większego celu. Na pozór. Wolność. Wolność, na którą nie trzeba pracować czterdzieści godzin tygodniowo, często zamrażając swoje ambicje, dumę i system wartości.

Początkowo brałem pod uwagę wzięcie udziału w jednym w popularnych wyścigów, do Walencji. Zamieściłem w necie ogłoszenie, że szukam osoby do pary, licząc na odzew pięknych dziewcząt. Pomimo braku doświadczenia w stopowaniu, logiczne, nawet dla mnie było, iż czym większy odsetek procentowy kobiet w składzie, tym łatwiej będzie coś złapać. Zgłosił się Robert. No chuj, zajebiście kurwa – myślę sobie. W takich oto pięknych okolicznościach powstał #robertteam. Kilka dni przed startem, podjęliśmy decyzję o zmianie kierunku. Grecja, Bałkany budziły we mnie większe zainteresowanie, niż „cywilizowana”, zachodnia Europa i autostrady, które nie będą się niczym od siebie różnić na większości odcinków. Sama idea wyścigu też nie do końca odzwierciedlała nasze założenia.

Decyzja zapadła. Jedziemy z Krakowa do Warszawy. Przez Ateny. Całość zajęła nam dwa tygodnie. Biorąc pod uwagę nasze doświadczenie (czyt. jego brak), przygotowanie oraz przebyte choroby (alkoholizm to też choroba, podobno) uważam to za wielki sukces. Dłuższe postoje (nie zawsze planowane) to Budapeszt, Ateny oraz Sofia w drodze powrotnej. Spaliśmy głównie w namiocie (przy tej formie noclegu nie polecam gubić śpiworu, serio), w samochodach, hostelach, (teoretycznie) drogim hotelu oraz u ludzi poznanych w Bułgarii. Nasz założony budżet – sto euro na osobę, został delikatnie przekroczony. Ale co tam, stać nas, hehe.

Trasa naszej wycieczki przedstawiała się następująco:

stoptrasa

Wyprawa w liczbach – 4500km, 14 dni, 100 euro, 2 Roberty, 1 czołg, 8 państw, w chuj przygód, wyłącznie autostop. Poniżej krótka wideorelacja:

 


Jeśli Ci się podoba. Jeśli nudzi Ci się w pracy, szkole, zakładzie poprawczym lub podczas wykonywania gastrektomii. Jeśli musisz poczekać kolejne „ostatnie 5 minutek” –  to pod tym linkiem znajdziecie więcej nagrań.